Reklama

Bejda: potrzeba kilkuset tysięcy min

Sekretarz Stanu w MON Paweł Bejda
Sekretarz Stanu w MON Paweł Bejda
Autor. Mirosław Mróz/Defence24.pl

„Nie mamy wyjścia. Sytuacja na granicy jest bardzo poważna. (Miny) będą jednym z elementów Tarczy Wschód” – powiedział w rozmowie z RMF FM sekretarz stanu w MON Paweł Bejda.

Początek wywiadu dotyczył wtorkowej rozmowy Wladimira Putina z Donaldem Trumpem. Minister Bejda zapytany o to, czy gdyby w ramach porozumień amerykańsko-rosyjskich Stany Zjednoczone zgodziły się na wstrzymanie dostaw sprzętu wojskowego do Ukrainy, to czy Polska podjęłaby taką samą decyzję, odpowiedział: „Gramy razem z Europą. Myślę, że Europa obudziła się (…), a Ukraina leży na naszym kontynencie. Przywódcy europejscy dążą, żeby być równorzędnymi partnerami i usiąść przy stole negocjacyjnym. To nie może być tak, że tylko prezydent Trump rozmawia z Putinem - bez obecności Europy. Europa, jak się ogarnie, to może być silnym partnerem, jeśli chodzi o uzbrojenie” – stwierdził polityk.

Reklama

Milion min przeciwpiechotnych

W dalszej części dyskusji dotknięto kwestii Traktatu Ottawskiego. Przypomnijmy, że we wtorek ministrowie obrony Polski, Litwy, Łotwy i Estonii zarekomendowali wycofanie się z Konwencji Ottawskiej, zakazującej stosowania min przeciwpiechotnych.

„Nie mamy wyjścia. Sytuacja na granicy jest bardzo poważna. (Miny) będą jednym z elementów Tarczy Wschód” – powiedział w RMF FM sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, który odniósł się również do kwestii produkcji wspomnianych min.

    „Nie mamy min przeciwpiechotnych. Trzeba je wyprodukować - mamy takie zdolności. Chcemy, żeby były to miny produkowane w Polsce” – dodał, zaznaczając, że za ich produkcję ma w tym przypadku odpowiadać Grupa PGZ. Zdaniem ministra Polska będzie potrzebować od kilkuset tysięcy do miliona min przeciwpiechotnych. Sam proces wychodzenia z Traktatu Ottawskiego – zdaniem wiceszefa MON – może potrwać do dziewięciu miesięcy.

    Reklama

    Kolejne K2 w Polsce

    Innym tematem poruszonym we wtorkowej rozmowie RMF FM była planowana umowa na czołgi K2. Jak powiedział minister Bejda, oprócz czołgów, chodzi o wozy towarzyszące (np. zabezpieczenia), a także przekazanie całej myśli technologicznej do Polski oraz możliwość zmodernizowania maszyn w Grupie PGZ.

    Wspomniane wozy mają obsługiwać zarówno 180 wcześniej zakontraktowanych czołgów, jak i 180 czołgów, które zostaną zamówione w kolejnej umowie. Wiceszef resortu obrony podkreślił, że negocjacje trwają.

    Reklama

    Wojska bezzałogowe

    Od 1 stycznia w Wojsku Polskim działają Wojska Bezzałogowe. Jak powiedział minister Bejda, docelowo mają one służyć w każdym rodzaju Sił Zbrojnych RP. Jeśli chodzi o produkcję dronów to jednym z pomysłów na jej przyspieszenie ma być stosowanie przez wybrane jednostki Wojska Polskiego drukarek 3D. Minister zapowiedział też specjalne szkolenia dla przyszłych operatorów dronów. Według zapewnień polityka, Polska powinna dysponować możliwością wyprodukowania setek tysięcy dronów. W celu koordynacji prac powstał specjalny zespół ds. dronizacji armii, który inaugurował swoje prace we wtorek 18 marca br.

      Co z produkcją amunicji w Polsce?

      Na koniec rozmowy poruszono wątek produkcji amunicji 155 mm w Polsce. Minister Bejda zapewniał, że „Polska jest bezpieczna, ale potrzeby są przepotężne”, dodając, że docelowo nasz kraj powinien mieć na stanie milion sztuk amunicji. Do końca marca MON ma porozumieć się z państwami, które miałyby sprzedawać technologie produkcji amunicji do PGZ.

      Według zapewnień Pawła Bejdy w Polsce miałoby powstać kilka fabryk, które odpowiadałaby za produkcję poszczególnych komponentów potrzebnych do wyprodukowania amunicji.

      „Istnieje inicjatywa, żeby fabryki produkowały 150-200 tys. sztuk amunicji rocznie” – mówił, dodając, że potrzeby są większe.

      Reklama
      WIDEO: Rosyjskie bazy wojskowe w Syrii i Afryce Północnej
      Reklama

      Komentarze (6)

      1. radziomb

        ok, ale rowy przeciwpancerne , zęby smoka już można robić. i błagam nie 1 linia tylko 3 linie jak pod Kurkiem w 2 wojnie światowej lub na Zaporożu co zatrzymało Ukraińców. I zabezpieczcie też granice z Litwą, żeby nie była dziurawa jak Linia Maginota- łatwa do obejścia. Teren jest łatwo stracić w bitwie z Ruskimi, ale CIEŻKO i krwawo się go odbija. A czasem to może być niemożliwe jak USA nam nie pomoże, bo będą się bić z Chinami kiedyś.

        1. Seb66

          Tylko po co? Rów czy smocze zeby nie zatrzymaja czołgów czy bwp o ile nie bedą bronione. A my ani nie kupujemy masowo ppk, nawet Spike, ani nie mamy niszczycieli czołgów, nie mamy dronow uderzeniowych bo kupujemy setki rozpoznawczych. Mamy raptem garść Warmate1 dobrych na bwp i kto. I NIC poza tym. Ostatni zakup min przez MON to 200 min lądowych i 80 morskich. Nie mamy CZYM zatrzymać czołgów na zaporze. Nasz batalion zmech czylj 58 Rosomakow ma 6 czyli SZESC wyrzutni Spike. Gdy JEDEN rosyjski lekki Tigr 4x4 ma na dachu OSIEM wyrzutni ppk. Więcej niż nasz BATALION!!

      2. Zam Bruder

        Macie pod ręką setki tysięcy potencjalnych operatorów dronówbwygrywających w internetowych gierkach wszelkie możliwe bitwy i wojny światowe ; zaproponujcie im kontrakt, może zamiast tyleż walecznie, co bezproduktywnie obijać się po wirtualnych światach - zasilą szeregi operatorów WP? Niejeden ruski czołg przecież puścili już z dymem na ekranie ;))

        1. Franek Dolas

          😃 W pełni popieram. Ale widać po braku wpisów że tych "walecznych ochotników" brak. Teraz najzacieklej walczą wirtualnie z naszym głównym sojusznikiem Trampem.

      3. Seb66

        Zamiast malutkich min powinniśmy na granicy tworzyć wzorem ....I wojny światowej podziemne "fugasy" wypełnione setkami kg materiałów wybuchowych. Rozminowanie pola minowego to raptem jeden wydłużony ładunek saperski który zdetonuje "scieżke" przez pole minowe i już! Ale zaden taki ładunek minerski nie zdetonuje ukrytego "fugasu" np. 15 m pod ziemią. A gdyby wróg go nawet zdetonował to potem by potrzebował....wielkiego mostu by pokonać wielki lej po fugasie! Zatem i tak zoatałby zastopowany. Aha, takie "fugasy" nie podlegają żadnej konwencji. A żaden czołg nie wytrzyma wybuchu kilkuset kg trotylu. W dodatku trotylu możemy naprodukowac ile zachcemy!!

      4. Prezes Polski

        Czytam takie rzeczy ze zgrozą. Pole minowe musi być ułożone z kilku rodzajów min, każdy saper to wie. Zwykłe naciskowe, odpalane zdalnie albo automatycznie kierunkowe, magnetyczne etc. Milion to naprawdę niewiele. Amunicja to już nawet ciężko komentować. Gdybyśmy mieli silne lotnictwo zużycie amunicji artyleryjskiej byłoby mniejsze, ale nie mamy. Milion szt to zapas minimalny, poniżej którego nie powinniśmy schodzić. Bezpieczny to 3-4 mln, tyle potrzeba na wojnę przez rok. A zdolności produkcyjne powinny być nie mniejsze niż 500tys. Planowanie na mniej i jeszcze mówienie o tym publicznie to działanie na szkodę kraju.

      5. user_1076044

        Po co miny to już bieganie z pizzą nie wystarczy 🍕 🏃 ??

      6. user_1050711

        Za pozwoleniem, ale już tytuł wprowadza w błąd. Czy to na Ukrainie, czy w byłej Jugo użyto milionów, a nie setek tysięcy min p/piechotnych. Nie ma jakiejkolwiek podstawy, by uważać, że Polsce potrzeba mniej. Temat jak z dronami...

      Reklama