Gawron, Ślązak i co dalej [RAPORT część 1]

Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Epopeja budowy korwety ORP Ślązak trwała wiele lat. Zamiast korwety wielozadaniowej projektu 621 Gawron nasza Marynarka Wojenna otrzymała korwetę w wersji patrolowej Ślązak. Poniżej historia o tym jak do tego doszło i rozważania na temat tego co może stać się z okrętem w przyszłości.
Polska bandera wojenna na korwecie patrolowej ORP Ślązak została uroczyście podniesiona 28 listopada 2019 roku. Jednak dopiero 8 sierpnia 2024 roku okręt został wprowadzony na wyposażenie Sił Zbrojnych RP rozkazem szefa Sztab Generalnego WP. Nastąpiło to po ukończeniu badań eksploatacyjno-wojskowych jednostki. Wcześniej bo 7 listopada 2019 roku szef Sztabu Generalnego WP wydał zezwolenie na jego czasową eksploatację do czasu zakończenia tych badań.
Obecnie zapaliło się zielone światło dotyczące dwóch procesów, które można i trzeba przeprowadzić równocześnie lub osobno i to w najbliższym czasie. Pierwszym jest konieczna naprawa okrętu, który przez ostatni rok nie wychodził na morze. Drugim jest uzbrojenie i doposażenie okrętu, tak aby stał się w pełni bojową jednostką. ORP Ślązak powstał na bazie niemieckiej licencji MEKO A 100, która w swoim zamyśle zakłada modułowość uzbrojenia i wyposażenia. Dzięki temu jest szansa, iż oba procesy tzn. dozbrojenie i remont doprowadzą w końcu do powstania nowoczesnego okrętu, przygotowanego do samodzielnych i zespołowych działań w warunkach wojennych.

Autor. Jarosław Ciślak/defence24.pl
Warto też przypomnieć, iż w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP w latach 2021-2035 z uwzględnieniem 2020 roku, znajduje się budowa małych okrętów rakietowych Murena. Na razie nie wiadomo czy program Murena znajdzie się również w opracowywanej obecnie edycji planu na lata 2025-2039. Murena ma to być okrętem wielkości raczej korwety, niż obecnie eksploatowanych małych okrętów rakietowych projektu 660M (typu Orkan). Dlatego warto prześledzić losy programu Gawron, przekształconego po latach w program Ślązak oraz zastanowić się co może spotkać okręt w przyszłości i czy niemiecka licencja na MEKO A 100 może się jeszcze nam przydać.

Autor. Zbiory Jarosław Ciślak
Po ukończeniu budowy prototypowego dozorowca projektu 620D Gawron-M, który otrzymał nazwę ORP Kaszub, a właściwie jeszcze w trakcie jego budowy przystąpiono do prac studyjnych i projektowych jednostek seryjnych. Historia tego projektu zakończyła się tylko na prototypie, ale już w 1984 roku w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Centrum Techniki Morskiej (CTM) wykonano projekt wstępny jednostki 620/2 (cyfra arabska 2 oznaczała drugą jednostkę z serii). Pozostawiono w nim kształt kadłuba, nadbudówki i siłownię. W związku z perturbacjami w dostawach uzbrojenia przeciwlotniczego na jednostkę 620/1 (ZSRR odmówił wtedy dostawy rakietowego zestawu przeciwlotniczego M-4/4K33 Osa-M) od razu obronę przeciwlotniczą ograniczono do dwóch rufowych armat 30 mm AK-630M. Pozostawiono dziobową 76,2 mm AK-176M i uzbrojenie przeciw okrętom podwodnym w postaci dwóch podwójnych 533 mm wyrzutni torped SET-53M i dwóch wyrzutni rakietowych bomb głębinowych RBU-6000. Nowością projektu było uzbrojenie okrętu w dwie poczwórne wyrzutnie pocisków przeciwokrętowych, opracowywanych przez ZSRR dla okrętów rakietowych projektu 151 (projektowanych i budowanych w NRD, późniejszy typ Sassnitz). Ze względu na brak informacji co do ich przyszłego wyglądu na planie ogólnym wrysowano rakiety podobne do rakiet Harpoon czy Exocet. Ponadto z rufy usunięto pokładówkę mieszczącą na 620/1 mechanizm opuszczania stacji hydrolokacyjnej MG-329M Szieksna i przeniesiono go do kadłuba w rejon za siłownią. Do projektu wprowadzono również wszystkie uwagi ekspertów z ZSRR zgłoszone do podstawowego projektu 620D. Spowodowane to było tym, iż projekt 620/2 został wykonany głównie w celu uzgodnienia z Rosjanami możliwości zakupu do niego uzbrojenia. W związku z przewidywanymi trudnościami w jego pozyskaniu (podobnymi do tych z 620/1), od razu w CTM wykonano drugi wariant projektu, na którym w miejscu rufowych wyrzutni rakiet posadowiono drugą armatę AK-176M. Tym sposobem zaproponowano, aby jednostka 620/2 otrzymała wzmocnione uzbrojenie wariantowo: rakietowe albo artyleryjskie. Okręt ten nigdy nie powstał, a ze względu na dramatyczny stan polskiej gospodarki w drugiej połowie lat 80. XX wieku zakupy nowego uzbrojenia w ZSRR gwałtownie zredukowano. Chyba najmocniej odbiło się to na MW, ponieważ lotnictwo i wojska lądowe jeszcze „rozpędem” prowadziły zakupy uzbrojenia w kraju i za granicą.

Autor. Zbiory Jarosław Ciślak
Na przełomie lat 80. i 90.XX wieku nastąpiły niepodległościowe przemiany polityczne, dzięki którym Polska odzyskała pełną suwerenność. Od tamtego czasu krajowi projektanci mogli patrzeć nie tylko na uzbrojenie i wyposażenie z ZSRR, ale śmiało spoglądać na zachodnie rozwiązania, z myślą o użyciu ich na polskich okrętach w przyszłości. W tych warunkach w CTM przystąpiono do wykonywania projektu koncepcyjnego 620/II (cyfra rzymska II oznaczała nowe pokolenie/generację). MW miała już dużą wiedzę wynikającą z paroletniej eksploatacji Kaszuba. Dzięki temu wykonano nowe Wymagania Taktyczno-Techniczne. CTM zachowało kadłub z 620/1, natomiast zmieniono siłownię. Jeden wariant okrętu miał cztery główne silniki wysokoprężne (ale innego typu) pracujące poprzez dwie przekładnie na dwa wały i dwie śruby. Równolegle inny wariant projektu miał trzy silniki główne pracujące na trzy linie wałów i trzy śruby. Zrezygnowano z wydechów spalin w burtach i przeniesiono je do komina. Starano się zdecydowanie poprawić warunki załodze poprzez zwiększenie powierzchni bytowej, ale również ograniczenie poziomu dokuczliwości hałasu, drgań i poprawienie sprawności wentylacji i ogrzewania. W czasie prac projektowych CTM nawiązał współpracę z licznymi zachodnimi firmami, które zaczęły nadsyłać materiały informacyjne, jak też obiecywać współpracę przy projektowaniu i dostawach wyposażenia oraz uzbrojenia. Równolegle nadal sondowano w ZSRR możliwość zakupu uzbrojenia jako logiczną kontynuację serii 620. Strona rosyjska w tym czasie przestała już regularnie odpowiadać na polskie zapytania, choć jeszcze w następnych latach oferowała np. rakiety przeciwokrętowe do jednostek projektu 660 (typu Orkan), które zostały u nas ukończone na kadłubach kupionych w Niemczech okrętów projektu 151. Projekt 620/II jako uzbrojenie wyjściowe zachował zestaw z wariantu rakietowego 620/2 (armata AK-176M, dwie armaty AK-630M, dwie podwójne wyrzutnie torped, dwie wyrzutnie RBU-6000), przy czym typ rufowych wyrzutni rakietowych pozostawał sprawą otwartą. Oczywiście projektanci CTM byli otwarci na większą liczbę zmian wyposażenia ZSRR na zachodnie np. jeśli chodzi o radiolokację, hydroakustykę czy łączność.

Autor. Zbiory Jarosław Ciślak
Niestety, i ta linia projektowania urwała się. Na początku lat 90. przerwano praktycznie wszystkie nowo opracowywane projekty dla MW, a budowane jeszcze serie okrętów ograniczano. Wszystko rozbijało się o brak pieniędzy w budżecie MON.
W połowie lat 90. MW nie zamawiała już żadnych nowych okrętów. Analitycy MW widzieli w tej sytuacji zagrożenie w postaci likwidacji polskiego zaplecza projektowo-badawczego i stoczniowego. W ówczesnych latach ze względu na szczupłość środków finansowych były one w całości pochłaniane przez bieżącą eksploatację okrętów i innych sił MW. Oczywiście w Pionie Logistyki Dowództwa Marynarki Wojennej (DMW) cały czas planowano budowy nowych typów okrętów i wspomniane dozbrojenie okrętów proj. 660 (typu Orkan). Zakładano przy tym różne scenariusze i różne wielkości finansowania. Przykładowo w 1994 roku przyjęto w wariancie „optymistycznym” budowę prototypowej korwety 620/II do 2001 roku, a następnie do 2006 jeszcze siedmiu jednostek seryjnych. W wariancie „pesymistycznym” zakładano, że po budowie prototypu, do 2004 roku powstaną tylko dwie jednostki seryjne i na trzech okrętach seria zostanie zakończona.
Aby zobrazować skalę problemu rozwoju ówczesnych sił okrętowych można dodać, że planowano wtedy jeszcze budowę w kraju siedmiu małych okrętów rakietowych projektu 151M będącego wersją rozwojową projektu 151/660 w latach 2005-2008, czterech jednostek zwalczania okrętów podwodnych projektu 924 Pstrokosz w latach 2005-2007, ośmiu „optymistycznie” lub trzech „pesymistycznie” niszczycieli min proj. 257 Kormoran w latach 2003-2008, dwóch okrętów rozpoznania radioelektronicznego w latach 2001 i 2003 oraz zakup za granicą dwóch okrętów podwodnych w latach 1999 i 2002. Jedynym w miarę szybko planowanym do sfinalizowania programem miało być dozbrojenie Orkanów, co miało nastąpić w latach 1995-1997. Budowa prototypów projektów 620/II, 151M, 924 i 257 miała być poprzedzona wieloletnimi fazami badawczo-rozwojowymi. Miało to dać czas na opracowanie czy też zweryfikowanie dokumentów wojskowych charakteryzujących potencjalny teatr działań wojennych w nowej sytuacji polityczno-wojskowej związanej z naszymi aspiracjami przystąpienia do NATO. Miało to również zachować wspomniany polski potencjał projektowo-badawczy, a przede wszystkim odsunąć w czasie bardzo duże wydatki budżetowe na samą budowę.

Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
W 1996 roku rozpoczęto prace przygotowawcze do projektowania korwety wielozadaniowej projektu 620/II i niszczyciela min projektu 257 zgodnie z planem rozwoju sił MW (tzw. Model 2000). Pozostałe projekty, czyli 151M, 924, okręt rozpoznania radioelektronicznego i zakup okrętów podwodnych przesunięto na później. Skoncentrowanie się na tych dwóch projektach było podyktowane przede wszystkim przewidywaniem niewystarczających środków finansowych w następnych latach. Dodatkowo w budżecie należało zarezerwować niemałe kwoty na uzbrojenie rakietowe trzech Orkanów.
W celu realizacji wykonania pracy badawczo-rozwojowej „Korweta wielozadaniowa 620/II pk. Gawron-MII” specyfikację istotnych warunków zamówienia przesłano do Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni (SMW), Stoczni Północnej w Gdańsku i CTM w Gdańsku. Wszystkie z wymienionych podmiotów złożyły swoje oferty. W związku z tym dowódca MW zarządzeniem nr 111 z 15 grudnia 1997 roku powołał grupę doradczą oficerów-specjalistów MW. Po przeanalizowaniu przedstawionych ofert zarekomendowała ona do dalszych rozmów i negocjacji ofertę SMW. Wszystkie propozycje zakładały wzajemną kooperację rozszerzoną o współpracę z różnymi ośrodkami krajowymi i zamiar współpracy z firmami zagranicznymi mającymi doświadczenie w projektowaniu i budowie okrętów tej klasy. Grupa wnioskowała, by SMW do 30 kwietnia 1998 roku wykonała projekt koncepcyjny, który zawierałby deklaracje współpracy w jego realizacji potencjalnych podwykonawców i dostawców zasadniczych systemów. SMW miała również zapewnić, że opracowany w kolejnym etapie prac projekt techniczny, będzie możliwy do realizacji w stoczni krajowej. Zakładano wtedy budowę prototypu w 2002 roku.

Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
W tym czasie prace wyraźnie przyspieszyły. Już 22 grudnia 1997 roku Departament Rozwoju i Wdrożeń MON (DRW MON) zawarł z SMW umowę nr 313/EH/97-104/MBR/S-49/97 na wykonanie pracy badawczo-rozwojowej Gawron-MII. Oddział Operacyjny Sztabu MW opracował Ramowe Wymagania Taktyczno-Techniczne, które miały być spełnione w ofercie SMW. W ramach tej umowy stocznia przedstawiła pięć alternatywnych projektów: A – wariant opracowany w kraju przez CTM, Centrum Techniki Okrętowej w Gdańsku (CTO) i SMW (otrzymał numer projektu 621), w celu jego opracowania SMW zawarła z CTM umowę 14 kwietnia 1998 roku; B – wariant niemiecki opracowany przez Blohm & Voss (projekt MEKO A 100); C – wariant brytyjski opracowany przez BMT Defence Services Ltd i BAeSMA (projekt BMT-Corvette 620-II); D – wariant amerykański opracowany przez Gibbs & Cox Inc. (projekt 52099); E – wariant szwedzki opracowany przez Celsius Kockums Naval Systems (projekt K485).

Autor. Zbiory Jarosław Ciślak
Wszystkie projekty dobrze wpisywały się polskie wymagania, ale oczywiście różniły się poszczególnymi rozwiązaniami. Najbardziej odbiegał od pozostałych wariant szwedzki, w którym można dostrzec przyszłą korwetę Visby dla szwedzkiej Marinen. Był zdecydowanie mniejszy od innych, zaprojektowany z szerokim wykorzystaniem technik stealth, przez co jego sylwetka zdecydowanie odbiegała od klasycznych sylwetek pozostałych. Również hangar pod lądowiskiem był niespotykanym rozwiązaniem na tak małej jednostce. Przedstawienie tych pięciu wariantów przez SMW świadczyło, o tym że dawne bariery polityczno-wojskowe zostały przełamane i Polska może korzystać z zachodnich rozwiązań w dziedzinie projektowania nowoczesnych okrętów, a przede wszystkim zakupów uzbrojenia światowej klasy .
Oferta SMW zawierała przewidywany czas potrzebny do budowy prototypu. Najdłuższy, bo prawie sześcioletni dotyczył wariantu polskiego. Oczywiście wynikało to z potrzeby przeprowadzenia całego cyklu projektowego. Wcześniejsze doświadczenia z projektem 620D nie byłby już w tym przypadku przydatne. Dodatkowo zespoły projektowe w CTM i SMW ucierpiały z powodu stopniowego wykruszania się najlepszych projektantów. Również znajomość najnowszego uzbrojenia i wyposażenia była w Polsce znikoma. Ze względu na awangardowość projektu szwedzkiego oferta SMW na tym etapie nie precyzowała czasu potrzebnego do jego budowy, ani danych umożliwiających oszacowanie kosztów budowy prototypu. Byłoby to możliwe dopiero po decyzji o podjęciu współpracy. Patrząc na losy szwedzkiego typu Visby okres projektowania i budowy nie byłby krótki. Czas na budowę prototypu w wariancie brytyjskim i amerykańskim wynosił cztery lata. Wynikało to z ogromnego doświadczenia ich oferentów. Najkrótszy był natomiast harmonogram budowy wariantu wg systemu MEKO. Wynosił on zaledwie trochę ponad trzy lata od uprawomocnienia się kontraktu, ale przy założeniu jego budowy w Niemczech, co było niezgodne z nastawieniem zamawiającego, aby powstał on w stoczni krajowej.
Ówczesne szacunki dotyczące kosztów projektu i budowy prototypu były podawane jako wycena wstępna wymagająca dalszego uszczegółowienia. Jako najdroższy szacowano wariant brytyjski – na około 265 mln USD, tańszy był niemiecki (przy budowie w Niemczech), oceniany na 245 mln USD. Wariant amerykański był zaskakująco tani (jak na ceny tamtejszego uzbrojenia) i wychodził w granicach 185 mln USD, a najtańszy był oczywiście polski. Jego cena szacunkowa w wysokości 181,5 mln USD była obarczona dużym marginesem błędu wynikającym z małej liczby danych i wiedzy dotyczących cen potrzebnego importowanego uzbrojenia i wyposażenia.

Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Oferta zawierając pięć wariantów została przesłana przez SMW do DMW i MON. Sekretarz stanu – I zastępca ministra obrony narodowej Romuald Szeremietiew swoją decyzja nr 56 z 31 sierpnia 1998 roku powołał komisję (złożoną ze specjalistów z MON i MW) w celu wyboru najlepszego wariantu. Dyrektor Departamentu Rozwoju i Wdrożeń MON Krzysztof Santarek zatwierdził regulamin jej prac. Komisja miała przygotować analizę i przedstawić materiał decyzyjny z założeniem budowy korwety w kraju. Zespół rozpoczął prace pod kątem sprawdzenia zgodności poszczególnych wariantów ze wspomnianymi Ramowymi Wymaganiami Taktyczno-Technicznymi, a także opracowaną Analizą Operacyjno-Taktyczną i Zadaniami Operacyjno-Taktycznymi. Posiłkowano się również innymi dokumentami (już natowskimi), ogólnie dostępnymi źródłami, wcześniejszymi opracowaniami studyjnymi dotyczącymi korwety i korespondencją w zakresie propozycji projektowych z kontrahentami zagranicznymi zaproszonymi do współpracy ze SMW.

Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Analiza porównawcza projektów składała się z części dotyczących aspektów operacyjno-taktycznych, technicznych i ekonomicznych. Zastosowano szczegółową punktację dotyczącą poszczególnych zagadnień. W efekcie prac zespołu warianty uszeregowano w następującej kolejności: niemiecki, szwedzki, brytyjski, amerykański i polski. W związku z powyższym zespół zarekomendował do dalszych prac projektowych projekt niemiecki MEKO A100 w zakresie platformy, architektury, wyposażenia ogólnookrętowego, rozplanowania itd. Dodatkowo zespół zarekomendował do dalszych prac projektowych:
- system dowodzenia holenderski lub szwedzki;
- system rakietowy RBS-15 Mk 3 przewidywany nie tylko dla korwety, ale również innych okrętów, baterii nadbrzeżnych i lotnictwa MW;
- system przeciwlotniczy Rafael Barak lub Raytheon RIM-7 Sea Sparrow;
- 57 mm armatę Bofors Mk3, ale z zaznaczeniem konieczności przeanalizowania unifikacji kalibru ze standardami NATO;
- zestaw obrony bezpośredniej Goalkeeper;
- systemy broni podwodnej firmy Bofors;
- systemy hydroakustyczne firmy STN Atlas;
- system napędowo-energetyczny firmy MTU.
Jak widać z tych rekomendacji projekt MEKO A100 miał zostać przystosowany (przeprojektowany) pod polskie wymagania.
Ponadto zespół zasygnalizował, że ze względu na kluczową decyzję polityczną dotyczącą strategicznego wyboru partnera do rozważenia są również warianty brytyjski i amerykański. Podtrzymano również potrzebną MW liczbę ośmiu okrętów tego typu, przy założeniu wejścia prototypu do służby w 2003 roku. Oczywiście, aby to spełnić wymagane będzie odpowiednie finansowanie programu. Ówcześnie szacowano, że z planowanego budżetu MW w przewidywanym czasie uda się zbudować tylko trzy korwety, a pozostałych pięć będzie wymagać dodatkowych funduszy.

Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
user_1047527
Nasz Gawron gromi ruską flotę Bałtycką w 10 maksymalnie minut
xdx
Małe pytanie: czy ORP Ślązak ma możliwość użycia głównego uzbrojenia 76mm przeciw celom powietrznym? Oczywiście wiem że armata ma taką możliwość i była już używana na innych jednostkach ale pytanie czy Ślązak ma odpowiednie radary i BMS do tego ? Dzięki z góry
Boczek
xdx, 2 kwiecień (12:59) ### Tak. Na pierwszym zdjęciu stożek stojący na sterówce to FCR. Ponadto standardowo od dziesięcioleci rozpoznaje nawet splash przy nietrafieniu celu morskiego i kalkulator balistyczny wylicza korektę.
Davien3
@xdx Ślązak ma wszystkie radary i BMS jak normalna korweta MEKO A100 więc spokojnie może ostrzeliwac cele powietrzne z działa 76mm
radziomb
Dobrze że wybralismy na Mieczniki NSM które zamawiają najbardzej rozwinięte kraje na swiecie jak Japonia i USA) i je współrpodukujemy a nie zacofane RBS15 których juz prawie nikt nie zamawia z wielu powodów.
xdx
Rbs są dalej zamawiane. NSM nie wyklucza RBS , przedewszystkim chodzi o różne sensory i sposoby ataku - na jeden łatwo się przygotować na dwa ale już nie bardzo. Oczywiście przyszłość to hypersonic ale do tego czasu trzeba coś posiadać, a jak już napisałem używanie dwóch różnych systemów to zaleta a nie wada.
A.S.R.
w sumie pierwotnie wybrano RBS 15, uzasadniając unifikacją przeciwokrętowej broni rakietowej z używanymi już na okrętach t. Orkan. Zmieniono na NSM w zeszłym roku przy czym nawet eksperci w osobie J. Wolskiego nie byli w stanie podac przyczyny zmiany. Możesz przybliżyć jakie sa główne wady RBS15?
Davien3
@A.S.R Główna przewaga NSM nad RBS to całkowicie pasywny tryb ataku i mozliwość kontrolowania rakiety do końca lotu nawet z wyborem punktu celu w który ma uderzyć Nie mówiąc już o znacznie nowocześniejszym sposobie naprowadzania i pełnej mozliwości ataku na cele naziemne nawet w ruchu( TERCOM+IIR Przewaga RBS to większy zasięg i nieco mocniejsza głowica bojowa ale to drugie jest negowane przez fakt że NSM może być nakierowany np na wyrzutnie rakiet na okręcie
Chyżwar
Pozwolę sobie zacytować klasyka: "taka motorówka nie jest nam potrzebna".