Gen. Skrzypczak: byli żołnierze WOT specjalistami w rezerwie

Autor. CSWOT
Czy z byłych żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej można stworzyć cenny zasób specjalistów w rezerwie? Gen. broni w st. spocz. Waldemar Skrzypczak przedstawia pomysły na uzupełnienie rezerw wojsk operacyjnych.
Rząd deklaruje szybkie wdrożenie rozwiązań mających na celu przygotowanie społeczeństwa do funkcjonowania w czasie kryzysu i wojny. Zamierza sięgnąć po różne wzorce, które mają umożliwić wypracowanie optymalnych modeli dla Polski. Różnorodność przykładów powinna zapewnić przygotowanie nas wszystkich do działania w różnych scenariuszach, wynikających z charakteru zagrożenia, jego skali i prognozowanych konsekwencji.
Dla Sił Zbrojnych zasadniczym zadaniem jest gromadzenie wyszkolonych rezerw osobowych. W jednym z poprzednich materiałów opisałem sposób pozyskiwania podoficerów i oficerów rezerwy poprzez system edukacji w szkołach średnich i na uczelniach wyższych.

Wyzwaniem, przed którym stoi nasze wojsko, są żołnierze rezerwy, którzy mają zastąpić tych, co jeszcze pamiętają zasadniczą służbę wojskową, a dziś jako rezerwiści zbliżają się do 40. roku życia. Od zawieszenia poboru w 2009 r. praktycznie nie wypracowano modelu szkolenia żołnierzy rezerwy, a ci, co je stanowili, zestarzeli się. Dziś stoimy wobec faktu braku rezerwistów, choć wojskowe sztaby zgodnie z oczekiwaniami polityków przedstawiają statystyki, które świadczyć mają, że jednak jest z tym bardzo dobrze. To poświadczanie nieprawdy.
W poszukiwaniu rozwiązań wydaje się, że warto pochylić nad zasobami, jakimi dysponują Wojska Obrony Terytorialnej. Zawsze podkreślałem, że WOT jest uzupełnieniem dla potencjału wojsk operacyjnych. Od lat podnoszę konieczność dowartościowania tego Rodzaju Sił Zbrojnych nowoczesnym sprzętem bojowym, chociażby artylerią ciągnioną kalibru 155 mm.
Od lat szkolimy z wielkim wysiłkiem finansowym żołnierzy na potrzeby WOT. Z różnych powodów fluktuacja w ich szeregach jest duża. Wielu lepiej lub gorzej wyszkolonych żołnierzy ubyło z armii, w większości nie przechodząc do rezerwy.

Wojskowe Centra Rekrutacji mają pełną wiedzę (lub mieć ją powinny), gdzie aktualnie przebywają byli żołnierze WOT. Moim zdaniem celowym jest podjęcie prób pozyskania tego zasobu dla wojsk operacyjnych przy założeniu, że przejdą określony cykl szkolenia podstawowego, można ich zakwalifikować (w przypadku wyrażenia przez nich takiej woli) do szkolenia specjalistycznego, którego charakter sami mogliby określić. Innymi słowy, żołnierze mogliby wybrać, czy chcą zostać czołgistami, artylerzystami itd.

Po rocznym szkoleniu w wybranej specjalności wojskowej mogliby zostać żołnierzami zawodowymi lub przejść do rezerwy w wybranej jednostce. Za udział w szkoleniu specjalistycznym powinni otrzymać gratyfikację finansową większą aniżeli chętni do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. Wszak zostaliby specjalistami, tak poszukiwanymi w wojsku. Podobnie można kwalifikować aktualnie pełniących służbę w WOT po zaliczeniu im co najmniej dwóch lat służby i odbycia określonej w wymogach liczby ćwiczeń. Uważam też, że w procesie wyżej wymienionego szkolenia powinno się wykorzystać terytorialną dyspozycyjność potencjalnych szkolonych w jednostkach operacyjnych blisko im dyslokowanych w czasie pokoju.
Oczywiście kwestią wymagającą regulacji jest utrzymanie w rezerwie wyszkolonych specjalistów, nieporównywalnie bardziej potrzebnych aniżeli odchodzący po szkoleniu dobrowolnym. Dlatego też każdy żołnierz WOT, który zgłosiłby akces do wojsk operacyjnych po zakończeniu szkolenia specjalistycznego i podjęciu przydziału mobilizacyjnego, powinien być zwolniony z podatków przy założeniu, że będzie podejmował pracę w cywilu. Czas zwolnienia z podatku zostałby określony na czas przebywania w rezerwie. Ponadto, MON powinien ze swoich środków zagwarantować rezerwiście szkolenie doskonalące w ramach jego kwalifikacji zawodowych. Warto rozważyć kwestię bonusu na tzw. zagospodarowanie (wzór z U.S. Army) w ramach różnych funduszy.
WCR powinny we współdziałaniu z samorządami lokalnymi objąć wsparciem żołnierzy rezerwy i angażować ich w swoje przedsięwzięcia popularyzujące służbę wojskową. Taki żołnierzy należy wspierać w przypadku trudnych sytuacji rodzinnych itp.

Autor. st. kpr. Sławomir Kozioł / 18 Dywizja Zmechanizowana
Wydaje się, że trzeba zbadać możliwość przyjęcia do szkolenia specjalistycznego w wymiarze 12 miesięcy dla żołnierzy, którzy odbyli dobrowolną służbę wojskową. Po tym szkoleniu należy wcielić ich do stanu żołnierzy zawodowych albo przenieść do rezerwy, a tym samym objąć wsparciem, które opisano powyżej.

Moim zdaniem celowym jest sprecyzowanie, czym jest tzw. uregulowany stosunek do służby wojskowej. Czy jest to wymóg nadal obowiązujący, czy trzeba do niego powrócić? Nie ma to nic wspólnego z powszechnym poborem. Natomiast być może pozwoli to na określenie nowych norm prawnych, które w sposób preferencyjny traktować będą tych z uregulowanym stosunkiem do służby. Można wprowadzić różne formy wywiązywania się z obowiązku wobec Ojczyzny, chociażby w obliczu wdrażanej nowej Ustawy o obronie cywilnej. Zatem wachlarz możliwości jest bardzo duży. Rozstrzygnięć w tym zakresie można poszukiwać również w obszarze militaryzacji.
Autor: gen. broni w st. spocz. Waldemar Skrzypczak
Arkadiusz B.
Wątpliwość budzi jednak, to czy aktywni żołnierze WOT powinni być ujmowani w rezerwach wojska operacyjnych. Może to stworzyć sytuację, że jeden i ten sam żołnierz będzie liczony podwójnie. Może to również skutkować marnowaniem środków na przeznaczonych WOT, jeśli formacja ta na wypadek W nie będzie mogła na nich liczyć. Należy raczej upodobnić aktywną rezerwę do WOT - częste, krótkie szkolenia i związek z jednostką oraz uposażenie jak w WOT. To powinny być alternatywne ścieżki, a aktywna rezerwa winna cechować się znacznym poziomem gotowości, a nie być mięsem armatnim.
Majster
Ja tam od dawna postuluję jedno - ulgi podatkowe dla aktywnej rezerwy i mniejsze dla rezerwy pasywnej z przydziałami mobilizacyjnymi. Podnieść wszystkim PIT o 1-2%, I dać ludziom którzy są w rezerwie 5-6% (do dyskusji) ulgi od PIT'a. Tyle w temacie, moim zdaniem bardzo sprawiedliwe i prawie neutralne dla budżetu. Jak ktoś nie chce być w rezerwie niech płaci wyższe podatki, a z tych pieniędzy się opłaci większą ilość żołnierzy zawodowych albo kupi im sprzęt który niejako będzie kompensował mniejsze kadry. Zamknie to wiele dyskusji, bo najbardziej się będzie opłacać dołączyć do rezerw ludziom z wysokimi zarobkami. I prawidłowo, ten kto ma najwięcej do stracenia powinien w pierwszej kolejności bronić kraju. Jak nie zadziała, to mechanizm prosty, zwiększać podatki i zwiększać wartość tej ulgi. I wtedy rezerwy będą, kobiety też pewnie pójdą tłumem.
user_1050711
Nie jest tak oczywiste, jak Pan Genereał chciałby. Wojskowy powiedzmy 24-letni "specjalista"w cywilu często staje się specjalistą prawdziwym. Ma stałą klientelę i nagle, zamiast na 2-tygodniowy trening dostaje wezwanie bankowo na wiele miesięcy i... nie ma z kim o tym rozmawiać, nie ma odowołań. Zawodowo - zupełna katastrofa dorobku, konkurencja przejmie stałych klientów itp... Pozostaje lekarskie. Ale wtedy, dla obronności, wyszkolony człowiek jest stracony na stałe. Mnie się to zdarzyło. Toteż zachęty do służby kierować warto po pierwsze wobec pracowników sektora publicznego. Ich zawsze ma kto w pracy zastąpić. Można wymagać by wszystkie bez wyjątku stanowiska kierownicze sektora publicznego zajmowały wyłącznie osoby po kierunkowo sensownym przeszkoleniu wojskowym. Masz pewne miejsce pracy, pewną pensję, wygodę, pozycję społeczną... ale i większe zobowiązania wobec kraju. - Nie chcesz ? Łatwo znajdą się inni chętni.
Ein
Całkiem niegłupie. Powiązanie tego w ten sposób generowałoby kilkaset tysięcy aktywnej rezerwy właśnie. Wystarczy sprawdzić jak wygląda sfera budżetowa, ile to jest ludzi, z tego oczywiście odejmujemy tych, którzy z różnych przyczyn nie mogą, są za starzy przykładowo, ale to nadal niezła "armia" ludzi. Taki zasób, nazwijmy umownie, pracownika służby publicznej (często status przysługujący nauczycielom, pracownikom kolei i tak dalej), powiązany z przeszkoleniem wojskowym i podtrzymywaniem oraz specjalizacją z czasem. Z zastępstwem nie jest tak do końca, ale pomysł OK.
panemeryt
Jak ktoś ma własną firmę to nie widzę możliwości pogodzenia tego z rezerwą. Takie osoby powinny być ustawowo zwolnione. Co innego pracownicy. Tu bonusy powinny być dla pracodawców. Dziś dobry pracownik jest na wagę złota. Więc pracodawcom trzeba wynagrodzić straty gdy pracownik idzie na szkolenie. Bo nie ma go kim zastąpić.
user_1050711
@Panemeryt. Właśnie przypomina się coraz więcej (chodziło o rok bodaj 2001). Wojsko szukało sobie rezerwistów ze znajomością języków przydatnych w byłej Jugosławii. Faktyczna selektywna mobilizacja ! A ja podpisane miałem umowy serwisowe typu "konserwacja, usunięcie awarii w ciągu 24h" z kilkudziesięcioma klientami - łączność i systemy security. Wojska to nie obchodziło, nie było trybu odwoławczego, Przegrałbym o gigantyczne odszkodowania, w każdym sądzie. Ustawa pomijała. Obecna pewnie też pominie... Brak w ustawie trybu odwoławczego to oczywiste zaproszenie do grubej korupcji, jak ma to miejsce aktualnie na Ukrainie i każdy o tym tam wie, znane są nawet kwoty "należne" za dany czas odroczenia...
Norman
Najpierw rozbijcie beton myślowy i kadrowy w wojsku.Znam 3 byłych żołnierzy WOT którzy byli na granicy kilka razy ...mieli ukończone szkolenia np.na snajpera i zrezygnowali przez dowódców. Ludzi zagarniętych z policji,ruchu drogowego,magazynierów itd po znajomości którzy ,,szkolą,, młodych.Praca potrzeba wolnego,problemy chwilowe zdrowotne byly nie do przeskoczenia myślowego ,,kadry,,.Kadrę WOT powinni tworzyć wyłącznie żołnierze emerytowani sił specjalnych.Mają ogromne doświadczenie,ludzie łakną wiedzy od takich ludzi a motywacja służby pod takim dowódcą to duma a nie ujma.Państwo wydało miliony na wyszkolenie żołnierza SF i powinno czerpać z tego na emeryturze za dobry zarobek.
panemeryt
Powyższy głos to to co mówię od zawsze. I co potwierdzają badania. Urodzeni fighterzy - najlepszy materiał na operatorów - potrzebują dowódcy który im imponuje. Jest o wiele lepszy od nich. Typowy dowódca w naszym wojsku bowiem jest jak kapitan Wagner (CK Dezerterzy) ew. jak von Nogay. Nie przypadkowo na Ukrainie pewne oddziały nie mają problemów kadrowych. Wciąż mają nadmiar ochotników.